| nigdy | 0% - 0 | |||||
| sporadycznie | 7% - 1 | |||||
| rzadko | 0% - 0 | |||||
| czasami | 7% - 1 | |||||
| często | 35% - 5 | |||||
| bardzo często | 21% - 3 | |||||
| ostatnio cały czas | 28% - 4 | |||||
|
| ||||||

Co wtedy robisz? Dziś poszedłem do kina na "Iluzjonistę". Zostawiłem cały świat i przeniosłem się w magiczny świat filmu. W dzieciństwie czytałem sporo książek, które były lekiem na letarg, smutek i samotność. Potem musiałem czytać wiele podręczników i zraziłem się do literatury, która zaczęła mnie męczyć, poza wyjątkami: kryminały, W. Gombrowicz, niewyjaśnione zjawiska. Jakiś czas temu ściągałem sobie duchowe prezentacje w ppt z http://www.adonai.pl/ (np. tę o motylu wyzwalającym się z kokonu; polecam). Brałem tabletki z dziurawca, ostatnio piję sok z owoców noni. Zajmowałem się pracą, zadaniami do wypełnienia i chciałem być moralnie doskonały. Teraz cały czas jestem w złym nastroju.
Czy tg może być osobą szczęśliwą? Sądzę, że tak, ale mnie to akurat nie dotyczy.
Offline

Stany depresyjne mogą być związane z dyskomfortem fizycznym i społecznym, niezaspokojeniem życiowych potrzeb, czasem koniecznością gry. Ucieczka przed życiem lub jego całkowita zmiana - takie mogą być próby rozwiązania.
Socjal - cała sfera społeczna. Tu wypowiem się za siebie, a nie za wszystkich tg - nie jest to dla mnie łatwa dziedzina, mnóstwo razy nie wiem, co powiedzieć, jak się zachować, o ile nie mam jasnych wytycznych postępowania i możliwości trzymania się wzorca. Zarzucano mi brak dyplomacji (dziś to zrobiono), wiele razy nie rozumiano moich intencji. Przypisywano mi całe mnóstwo niestworzonych rzeczy. Mnie z kolei dziwi ten świat - brak szacunku człowieka do człowieka, krzyczenie bez powodu (w ogóle krzyk w rozmowie), poniżanie, zastraszanie, okrucieństwo i niesprawiedliwość, potrzeba władzy i zysku za wszelką cenę, wyzysk. Dziwią mnie brutalne wypowiedzi i wulgarne żarty. Na szczęście nie wszędzie tak jest, ale wystarczy odrobina, gdzieś, kiedyś, przypadkiem, aby wystarczająco wrażliwego człowieka straumatyzować.
Ciekawostka, z Wikipedii:
Hikikomori (jap. ひきこもり lub 引き篭り; w wolnym tłumaczeniu: oddzielenie się, istota odosobniona) – choroba cywilizacyjna o podłożu psychiczno-emocjonalnym, rodzaj depresji, syndrom skrajnego wycofania społecznego, który obecny jest w życiu milionów młodych Japończyków.
Dotychczas stwierdzono jej występowanie w Japonii i Korei Południowej. Zapada na nią głównie młodzież płci męskiej (ok. 7 chłopców na 3 dziewczyny). Przejawia się ona odizolowaniem od społeczeństwa na kilka lat. Osoby dotknięte tą dolegliwością zamykają się najczęściej w domu, unikając bezpośrednich spotkań z ludźmi. Polega m. in. na tym, że dana osoba po powrocie ze szkoły, spędza cały czas w swoim pokoju, traktowanym jako swoją twierdzę, nie kontaktuje się z rodziną, najbliższymi.
Przykłady zachowań charakterystycznych:
* wychodząc ze swej twierdzy, uważa żeby nikogo nie spotkać np. w drodze do toalety
* posiłki często rodzice zostawiają mu pod drzwiami
* kontaktując się ze światem zewnętrznym, najczęściej używa do tego Internetu
Syndrom związany jest z nastawieniem rozwiniętych społeczeństw dalekowschodnich na preferowanie silnej indywidualizacji każdego człowieka. Widać to na przykładzie szkolnictwa – japoński młodzieniec oprócz podstawowej edukacji, wybiera z ogromnego katalogu różnych kierunków kilka, w których będzie mógł się rozwinąć.
Powodem jest często także presja wywierana przez otoczenie na ludzi w tym wieku. Szczególnie od mężczyzn oczekuje się ukończenia dobrych studiów, znalezienia dobrej pracy i założenia rodziny. Zamknięcie się w pokoju jest formą eskapizmu, ucieczki od oczekiwań innych ludzi.
Nie miałem hihikomori, ale silną tendencję do eskapizmu tak - przez bardzo długi czas.
Offline

Według mojego rozeznania, depresja jest nieodłącznym elementem życia osób tg.
Jak sobie z nią radzić?
Jednym ze sposobów jest takie zorganizowanie każdego dnia, by nie było czasu na myślenie i zastanawianie się nad czymkolwiek. Można tak zapełnić czas, aby po przyłożeniu głowy do poduszki, sen przyszedł natychmiast. Ten sposób wielokrotnie wypróbowałam, lecz jest jeden haczyk. Można doprowadzić organizm na skraj przepaści. Nie warto go stosować w dłuższej perspektywie czasowej.
Mnie osobiście pomaga również oglądanie filmów wyciskających łzy z oczu, które napawają optymizmem i wiarą w drugiego człowieka. Jakoś wówczas poprawia mi się nastrój i odbijam się od dna dołka. Podejrzewam, że literatura o podobnej tematyce może również pomóc. Sposobu z czytaniem nie wypróbowałam, bo gdy dopadnie mnie dołek, na ogół nie mogę się skoncentrować.
Jeszcze innym sposobem jest spotkanie z dobrymi znajomymi, którzy nie będą się dziwili złemu nastrojowi i nie będą wypytywali. Będą po prostu koło nas, wypiją z nami piwo lub kawę i powspominają dawne czasy.
Wyżej wymienione sposoby są jednymi z tych, które w takiej sytuacji stosuję. Na ile pomagają? Z tym to już różnie bywa. Ale lepiej coś robić niż po prostu się poddać.
A czy tg może być osobą szczęśliwą? Chciałabym w tej materii mieć tyle optymizmu co Ty Karolu.
Offline
paranoid android
Hikikomori to odwieczny ideał stylu mojego życia do ktorego dąże, który niestety nigdy nie będzie spelniony w 100% z jednej tylko przyczyny- mieszkam w Polsce, nie w Japonii, a spełnianie przykladowych trzech kryteriów (najbardziej dwóch ostatnich) mogłoby się skończyć tylko jednym- leczeniem ambulatoryjnym. więc ścisle spełniam tylko 1- oby nie spotkać nikogo w drodze do toalety;)) a drugi w polowie z wzgledow oczywistych, trzeci w 1/3.
Mam kilka sposobow na stany depresyjne, ktore w ostatnim roku osiagnęły swoje apogeum. Po krótce: nowe środowisko zmuszalo do potwierdzania 'domniemanej kobiecości" we własnym wygladzie i zachowaniu; zmuszenie mnie do założenia stanika.. bleeeh.. i jednokrotnie spódniczki.. 2Xbleeeh..., spowodowalo to nienawiść do samego siebie i poczucia utraty własnej godności. Nałozyło się jeszcze na to kilka rzeczy pośrednio zwiazanych lub niezwiazanych z tg. Miałlem więc dwa rozwiązania: skończyć z tym życiem albo zacząć walczyć.
Żeby nie było, nadal nie widze "sensu życie", lecz podjąlem WALKĘ.
Na myśl o wrześniu i powrotu do mojej "ukochanej" klasy nadal robi mi się przez większość czasu niedobrze, lecz teraz czuje rodzaj przyjemnego podniecenia spowodowanego perspektywą zmian życiowych i WALKI.
Depresję leczę obecnie Citalem, lecz podobno najlepsza jest sertalina xD Czuję pozytywne zmiany, znów mogę zastosować, podobnie jak Natalka, bardzo dobry sposob na powstrzymanie negatywnego myslenia tzn. takie rozplanowanie dnia, aby nie starczyło na nie czasu.
Zrażony do większości literatury rzucam sie tylko na: M. Huellebecq, D.A.F Sade, Georges'a Battail'a, Dostojewskiego. Zaznaczam, ksiazki te napewno nie wzmacniaja pozytywnego myślenia, ale czy zycie jest pozytywne ?!
Oprocz tego na stany depresyjne pomagaja spotkania z NAPRAWNĘ POZYTYWNYMI ludzmi, albowiem jest masa ludzi którzy tylko sprawiają wrażenie pozytywnych, a tacy to najwięksi "zatruwacze" - należy natychmiast z nimi zerwać kontakt, to jedyna opcja. Tylko jak zerwac kontakt z rodziną ?
Pomaga jeszcze ; narobienie szumu wokół siebie, pojechanie nielubianej osobie, i albowiem wiek mi jeszcze na to pozwala, wyjechanie z jakąs pokręcona akcją, ktora można podciagniac pod 'typowe, męskie ADHD" lub zachowania opozycyjno-buntownicze.
Hardcore, ale poprawia nastrfoj.
***
chwilowe wyjscie z depresji pozwoliło mi na ekspresje swojej osobowości w tym poście, ave Cital!
Offline

Jak na mój gust hihikomori, to bardziej odmiana walki, niż styl życia. Jeśli ma się zamiłowanie do samotności, to lepiej zamieszkać samemu, niż nieustannie unikać rodziny, a skoro się unika rodziny, znaczy że istnieje konflikt. Flykiller, lepiej się chyba wyprowadzić, niż walczyć z wiatrakami. Najbardziej zaciekawił mnie aspekt unikania ludzi w drodze do toalety. Co w sumie jest szkodliwego w minięciu się z kimś na korytarzu? Przecież można się po prostu nie odzywać, albo przemawiać lakonicznie, zamiast się skrywać fizycznie. A przejawiasz jeszcze jakieś inne charakterystyczne zachowania, oprócz tych trzech wymienionych?
Offline
paranoid android
Wyprowadzic się, wyprowadzę się juz niebawem, bo we wrześniu do bursy. Nie wiem czy jest to dobry pomysł, bo bursa ta jest 100% damska , a mój poprzedni pobyt w internacie skończyl się po 3 tyg. ("Takiego amanta jeszcze nie widzieliśmy"). Nie mam promow z dzieleniem "terytorium" z 2 innymi osobami, lecz wiadomo, iz nieuniknione interakcje mogą wywolywać konflikty. Pozatym jesli trafia mi się tzw. laski, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będą probowaly mnie zmieniać (np"przerobić na romantyczność" jak ktoś dobrze to ujal), a tego nie zniose. Ciekawi mnie tylko na ile ustrępstw pojde tym razem.
Pakosław napisał:
Najbardziej zaciekawił mnie aspekt unikania ludzi w drodze do toalety. Co w sumie jest szkodliwego w minięciu się z kimś na korytarzu? Przecież można się po prostu nie odzywać, albo przemawiać lakonicznie, zamiast się skrywać fizycznie
Nie skrywam sie fizycznie, jeśli kogos juz spotkam na koratyrzu, aż tak dziki nie jestem:D poprostu staram się unikac ludzi z ktorymi jestem jawnie skonfliktowany, ale jesli juz ich spotkam, to robie wlaśnie takl jak piszesz- nie odzywam się lub odzywam sie lakonicznie.
Pakosław napisał:
. A przejawiasz jeszcze jakieś inne charakterystyczne zachowania, oprócz tych trzech wymienionych?
Faktycznie swój pokój traktuje jak swoją twierdzę, jest to moje terytorium, ale cechą charakterystyczna większosci mlodych ludzi jest, ze pragną poszanowania wlasnej prywatności.Śmieszy mnie to, ze niektórzy ludzie zapominaja o prostym "pukaniu do drzwi", a potem się dziwią, ze jestem, delikatnie mówiac, niemiły.
A z tym, ze hakikomori jest forma walki, nawet swoistej "walki o przetrwanie" zgadzam się.
Offline

Kobieca bursa, to trudne wyzwanie. Może zamiast ulegać wpływom nowego środowiska, spróbuj w nim zaszczepic jakieś nowe rewolucyjne idee . Osobiście nie wyobrażam sobie pobytu w takim miejscu w wieku kilkunastu lat
.
Offline
paranoid android
A ja mam bujną wyobraźnie, i mogę sobie wszystko wyobrazić
Żeby nie ulec wpływom (zapewne nie ulegne) muszę przy pierwszej konfrontacji ścisle wyznaczyć granice, której przekroczyć nie wolno. Wpadlem na pomysl, aby wchodzac do swojego nowego pokoju wypalić na powitanie "Cześć!.Jestem Max, wasz nowy współlokator, jedyny ch*j na obiekcie/w promieniu stu metrow:D " w ten sposob zaznaczę, iż maja do czynienia z jednostką antysystemową o silnej osobowości, ktora nie będą w stanie manipulować. Jest to jednak idea zbyt hardcorowa
, więc zapewne zabije w zarodku wszelkie naciski przy pierwszej nadarzącej się okazji ciętą ripostą
Oczywiscie będzie to zalezne od osób, ktore mi się trafią
a zakładam najgorszy scenariusz <fatalista>. Poprostu nie chcę popelnic błędów, ktore popelnilem w zeszłym roku:/ ukladajac swoje stosunki z klasą. Jakie masz doświadczenia w tej dziedzinie, jeśli mogę spytać?
A co rewolucyjnych idei i zachowań (np. autorska metoda czyszczenia łazienki, nie dotykając ręka kafelkow:D) napewno przedstawię im "ciemną stronę filozofii" ( Georges Battaile , markiz de Sade). Zapewniam, że grono znajace takie terminy jak "transgenderyzm", "panseksualizm" powiekszy się o kilka-kilkanaście osób (a znając życie nawet o kilkadziesiąt), napewno w perwnym momencie będę musiał zacząć im je tlumaczyć.
Cóż jeszcze mogę napisać.. Ciekawość jest pierwszym stopniem do pierdla, a moj pobyt w bursie będzie sprawdzianem moich umietnosci aktorskich.
***
O może jeszcze Georges Battaile dla zainteresowanych HistoriaOka
Ostatnio edytowany przez flykiller (2008-08-06 00:34:47)
Offline

Myślę, że czy tego chcesz, czy nie i tak przesiąkniesz atmosferą damskiego internatu, bez wzgelu na to ja się będziesz zachowywał oraz na jakie towarzystwo trafisz.
Nie mam dziś nastroju na opisywanie swoich klasowych doświadczeń. Może innym razem.
Offline

A mnie się wydaje, że kobieca bursa to bardzo fajne miejsce no chyba, że jesteś gejem...
ja bym se tam chętnie w takiej bursie pomieszkał
Offline

Ja bym się obawiał, że w takim miejsu zostanę gejem i zniewieścieję, a nie ma nic gorszego pod Słońcem od takiego stanu ducha .
Offline

Jakoś trudno mi uwierzyć w to, by towarzystwo kobiet mogło uczynić z kogoś geja. Preferencje seksualne nie są zaraźliwe.
A osobowość nie zależy ani od płci, ani od tych preferencji.
Offline

Hmm, a mi nie tak trudno w to uwierzyć... no bo jak się ktoś na te baby tak mocno napatrzy że aż mu zbrzydną to może i zostać gejem
Offline

Karol, sporo tutaj zależy od wieku. Inaczej towarzystwo kobiet wpływa na 15-latka, inaczej np. na 40-latka. Nastolatek się jeszcze pod wieloma względami rozwija, m.in. osobowościowymi i seksualnymi. I właśnie okres rozwojowy miałem na myśli, pisząc o lęku przed zostaniem gejem .
Offline

No ale przecież dzieci lesbijek i gejów nie zostają homoseksualistami, mimo że pewnie mają w życiu do czynienia z różnymi homoseksualistami, np. znajomymi rodziców. A ts pozostaje ts-em, mimo że otoczenie wywiera na niego presję od urodzenia. Ja uważam, że koedukacja jest dla rozwoju młodego człowieka w jakimś sensie pożyteczna i uczy zachowań heteroseksualnych (przydatnych w życiu większości ludzi). Myślę nawet, że żeńska szkoła to dobre warunki dla tg, bo nie ma tam podziału dziewczęta - chłopcy, nie ma presji dostosowania się do grupy na zasadzie kontrastu między grupami. Nie ma polaryzacji opartej na fizyczności (niestety to ona jest podstawą przynależności do grupy), a jeśli istnieją jakieś grupy, to oparte na czymś zupełnie innym niż fizyczna płeć. W grupie ceniącej indywidualizm tg mógłby czuć się całkiem nieźle, a tg mają to do siebie, że nie ulegają tak łatwo presji otoczenia (nie byliby wówczas tg). Wydaje mi się, że dla tg, który nie przeszedł formalnej zmiany płci, żeńska szkoła to bezpieczne warunki dalszego rozwoju. Mógłby się nawet (umiejąc "bałamucić" dziewczęta") stać oryginalnym ulubieńcem swoich koleżanek, zwłaszcza gdy brakuje męskiej konkurencji.
Offline